Lifestylowy blog rodzinny.
READING

Szminki Estee Lauder Pure Color Envy, Clinique Pop...

Szminki Estee Lauder Pure Color Envy, Clinique Pop i Clarins Rouge Eclat oraz trochę o magii marketingu

estee lauder color envy

Dzisiejszy Beaute Test będzie o szminkach z górnej półki i dlaczego nie padam przed nimi na kolana. Poznacie moją opinię na temat Estee Lauder Pure Color Envy Liquid Lip Potion TUTAJ, Clinique Pop Lip Colour + Primer TUTAJ i Clarins Rouge Eclat TUTAJ. Napiszę, która z tych trzech jest najbardziej warta uwagi, który produkt mnie rozczarował oraz dlaczego tak łatwo ulegamy magii marketingu drenując własną kieszeń. Oto Beaute Test -szminki Estee Lauder Pure Colour Envy, Clinique Pop i Clarins Rouge Eclat.

Na blogach i vlogach o tematyce kosmetycznej znajdziemy całe mnóstwo opinii i recenzji na temat kolorówki. Szminki oczywiście na przedzie, bo któraż z nas ich nie używa ? Produkty upiększające mają w sobie jakąś tajemną moc przyciągania, a ich gromadzenie sprawia nam niekłamaną przyjemność. Mam podobnie i moja kosmetyczka powinna mieć rozmiar całkiem sporej walizki. Bywa to czasami dosyć drogim hobby, a niestety ceny produktów nie zawsze idą w parze z ich jakością. Powiedzcie mi z ręką na sercu ile razy dałyście się skusić na zakupy tylko dlatego, że przeczytałyście o tym na blogu, Wizażu lub oglądając filmik na You Tube ? Kupując kosmetyki bardzo rzadko kierujemy się racjonalnymi przesłankami, najczęściej uważamy, że jeżeli coś jest drogie to ujmie nam co najmniej 10 lat lub uczyni Miss Ameryka w pięć minut. Ato bujdy na resorach.

Estee Lauder Pure Color Envy, odcień Naughty Naive 

Ma ładne opakowanie, ładny kolor, kosztuje 139,00 zł i w mojej subiektywnej ocenie absolutnie nie jest warta tej ceny. Oczywiście jest warta jak najbardziej jeżeli chcemy zapłacić za możliwość wyciągnięcia z kosmetyczki produktu Estee Lauder, marki z tradycją i tyle. Plusem jest, że całkiem przyzwoicie trzyma się na ustach, nie odbija się na zębach (czego nie cierpię i dyskwalifikuje to w moich oczach każdy produkt do makijażu ust), ale krycie ma zupełnie przeciętne, raczej wysusza niż nawilża (kwestia gustu oczywiście) i zasadniczo niczym szczególnym oprócz marki się nie wyróżnia. Daję bana.

estee lauder color envy

 

Clinique Pop Lip Color + Primer, odcień Party Pop

Najlepsza w zestawieniu. Ładnie kryje, dobrze się utrzymuje, ma intensywny, napigmentowany kolor, nawilża. Pozostawia na ustach lekki, nienachalny połysk, co zawsze lekko je powiększa i odmładza. Tym sposobem również małe i wąskie usta będą się w niej ładnie (i lepiej) prezentować. Ogólnie mam sentyment do makijażowych produktów Clinique, które nigdy nie zawodzą i w stosunku do koleżanek i kolegów z tańszej półki cenowej, zawsze mają jakąś wartość dodaną. Jeśli miałabym Wam polecić produkt do makijażu ust z dzisiejszego zestawienia będzie to właśnie ta szminka.

 

clinique pop

 

Clarins Rouge Eclat, odcień Coral Pink

Moje największe rozczarowanie … a w opiniach w sieci same ochy i achy. Owszem nawilża bardzo dobrze, ale trzyma się ustach tyle co nic. Nie widzę w tym produkcie żadnych, ale to żadnych właściwości ponad przeciętną, a lepszą trwałość mają szminki drogeryjne po 20 – 30 złotych. Tak, opakowanie ma bardzo ładne, napis Clarins też widać i jeżeli o tym marzymy, to płaćmy i kupujmy.

 

clarins rouge eclat

 

Ogólnie rzecz biorąc, bardzo często spotykam się z opiniami, że drogie kosmetyki są zdecydowanie lepsze od tanich. W końcu za coś trzeba płacić i uzasadnienie tych wydatków musi być. Po wypróbowaniu całego mnóstwa produktów z górnej półki oraz drogeryjnych nigdy w życiu, żadnej dziewczynie nie powiem, że drogeryjne są gorsze. Są tańsze, bo są uplasowane w innej kategorii cenowej, ale ich właściwości nie odbiegają od kosmetyków z perfumerii. Są porównywalne. Jeżeli mamy fantazję płacić za krem kilkaset złotych, za szminkę ponad sto, na podkład wydać pomiędzy dwieście a trzysta złotych, to proszę bardzo. Każdemu wolno, ale nie czyńmy z tego magii.

Ostatnio kupiłam naprawdę świetny podkład, a w zasadzie krem koloryzujący za całe 17 złotych w Rossmann i jest to jeden z lepszych produktów jakich używałam. Zaoszczędzone na kosmetykach pieniądze lepiej wydać na naukę wykonania profesjonalnego makijażu lub dobry zabieg medycyny estetycznej (niekoniecznie mam na myśli wpompowanie sobie w twarz kwasu lub botoksu). Kupujmy rozważnie !

 

estee lauder

Od lewej: Estee Lauder Pure Color Envy Liquid Lip Potion – Naughty Naive, Clinique Pop Lip Colour + Primer – Party Pop i Clarins Rouge Eclat – Coral Pink.

clinique pop party pop

 

 

 


RELATED POST

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

INSTAGRAM
KNOW US BETTER